Pierwsze pół rocze za nami, więc pora na krótkie podsumowanie. Na początek przypomnę fakt, że jest to mój pierwszy rok w liceum, a jako, że nie chodziłam do normalnego gimnazjum tylko prywatnego przeskok był dość duży. Czy bałam się przejścia z małej, kameralnej placówki, w której wszyscy dobrze cię znali do liceum, gdzie jesteś tylko jednym z wielu uczniów? Jak cholera! W końcu nie byłam do czegoś takiego przyzwyczajona. Starałam się jednak tym nie przejmować i na spokojnie przeżyć ten jakże trudny dla mnie okres. Cała sytuacja nie byłaby aż taka zła gdyby nie fakt, że w swojej wymarzonej klasie nie miałam żadnego znajomego. To naprawdę było dla mnie nie małe wyzwanie, bo duszą towarzystwa to mnie nazwać nie można.
Jak się jednak, na szczęście, okazało nie taki diabeł straszny jakim go malują. Klasa okazała się w porządku, a i zestaw nauczycieli jaki nam się trafił był do przyjęcia. Poznałam dziewczynę, która dosłownie jest taka jak ja i bardzo się z nią zżyłam, nie mówiąc już o chłopaku, dla którego teraz dosłownie tracę głowę. Wbrew moim obawą wcale nie pozostałam anonimowa, bo rozpoznaje mnie duża część społeczności ze szkolnego korytarza.
Nie wszystko jednak było takie kolorowe, jak to opisałam w akapicie wyżej. W pewnym momencie musiałam wybrać pomiędzy rozrywkową klasą, a nauką. Dlaczego? Po prostu doszło do sytuacji, w której któryś raz z rzędu dostałam buta z przedmiotu rozszerzonego, a wciąż rozwalająca lekcje klasa nie pomagała mi w poprawieniu złych ocen. Wielu pewnie powiedziałoby, że kilka złych ocen to jeszcze nic złego. Zgadzam się, jednak zdążyłam na tyle poznać samą siebie by wiedzieć, że jeśli chcę się czegoś nauczyć muszę stamtąd uciekać. Zmieniłam klasę i zaczęłam wszystko od nowa, ale ze starymi obawami. ( Gdyby były wątpliwości, profil, który wybrałam ma w naszym liceum dwie klasy).
Teraz kiedy zaliczyłam swój pierwszy semestr w nowej szkole mogę jedynie powiedzieć, że jestem z siebie jak najbardziej zadowolona. Nie żałuję decyzji o zmianie klasy i lubię chodzić do szkoły co już jest sporym sukcesem. Oczywiście są rzeczy, które można było zrobić lepiej, nie jestem przecież idealna, ale w końcu z pełnym zadowolenia uśmiechem mogę pochwalić się średnią 4.0 i życzyć wszystkim ( co już je mają) miłych ferii!
A wy co macie do powiedzenia o tym półroczu?
wtorek, 28 stycznia 2014
wtorek, 14 stycznia 2014
Na dobry początek
Razem z pierwszym postem witam wszystkich, którzy szczęśliwym (dla mnie) trafem odnaleźli tego bloga i jeszcze mieli ochotę go poczytać. Jak zapewne każdy początkujący blogger mam straszną tremę. W końcu to mój pierwszy post, co się więc dziwić, że trochę się denerwuję. Nie ma co się jednak użalać nad sobą tylko lepiej wziąć się od razu do roboty.
Czym jest ten blog? Dla mnie będzie on pewnego rodzaju odskocznią od szarej i nudnej szkolnej rzeczywistości. Miejscem, w którym będę mogła podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami czy opiniami na dany temat. W przyszłości chciałabym też opublikować na nim swoje opowiadanie, ale to dopiero w dalekiej przyszłości. Tymczasem dla was może być on inspiracją do własnych przemyśleń, albo po prostu czymś do poczytania.
Mam nadzieję, że spodoba się wam to, co dla was przygotowałam i że nie będzie to jedynie krótka i mało owocna przygoda.
Czym jest ten blog? Dla mnie będzie on pewnego rodzaju odskocznią od szarej i nudnej szkolnej rzeczywistości. Miejscem, w którym będę mogła podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami czy opiniami na dany temat. W przyszłości chciałabym też opublikować na nim swoje opowiadanie, ale to dopiero w dalekiej przyszłości. Tymczasem dla was może być on inspiracją do własnych przemyśleń, albo po prostu czymś do poczytania.
Mam nadzieję, że spodoba się wam to, co dla was przygotowałam i że nie będzie to jedynie krótka i mało owocna przygoda.
Ann
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)